* AKTUALNOŚCI
 


Namysłów, dn. 11.11.2011 r. (piątek) - godz. 13:30
15. kolejka III ligi śląsko-opolskiej (klasa rozgrywkowa nr 4)

NKS START NAMYSŁÓW - BKS STAL BIELSKO-BIAŁA 0-2 (0-1)

0-1 Wawrzyniak 40'
0-2 Rejmanowski 77' rzut karny

NKS START: Stasiowski - Zalwert, Kozan [k], Janik (75.Ł.Pabiniak), Maryniak - Wilczyński (69.Ciąglewicz), Szpak (46.Biczysko), Piwowarczyk, Bonar, Błach (60.Biliński) - P.Pabiniak.
Rezerwowi: Smoleń.
Trener: Bogdan KOWALCZYK.
Stroje: czerwone (z czarnymi wypustkami).

BKS STAL: Zieliński - Gołąb, Baron, Antczak [k], Gęsikowski, Boczek, Czaicki (82.Jurczak), Wawrzyniak, Rejmanowski (89.Suda), Szopa (80.Schie), Kocur (86.Pęszor).
Rezerwowi: Chmielewski, Żyła.
Trener: Marek MANDLA.
Stroje: żółte koszulki - czarne spodenki - żółte getry.

Sędziowali: Piotr Bielecki (jako główny) oraz Damian Synówka i Michał Rogalski (wszyscy KS Tychy).

Żółte kartki: Zalwert (36.) - Boczek (21.).

Widzów: 180.

Mecz trwał: 97 minut (48+49).

Ostatni w tym roku, ligowy mecz namysłowskiego Startu przypadł w dniu Święta Niepodległości. 11 listopada, to szczególna data dla wszystkich Polaków. My po cichu liczyliśmy, że czerwono-czarni sprawią nam w tym dniu nieco radości i będziemy mieli podwójne święto. Podwójne, bowiem po 14. kolejkach III ligi śląsko-opolskiej pozostawaliśmy jedynym zespołem w rozgrywkach bez choćby jednego zwycięstwa na koncie. Jak się jednak okazało, piłkarską jesień musieliśmy zakończyć w minorowych nastrojach. Bielska Stal w piątkowym meczu nie pozwoliła nam bowiem na zakończenie pierwszej części rozgrywek optymistycznym akcentem.

Spotkanie rozpoczęli bielszczanie, którzy już w 50 sekundzie zmusili naszą defensywę do wysiłku. Szopa podciągnął z piłką lewą stroną i kąśliwie zacentrował tuż przed naszą bramkę. Tam w zamieszaniu sytuację wyjaśnił Janik, wybijając futbolówkę poza linię końcową. Z kolei w 2' błąd przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy popełnił Maryniak. Stracił ją na rzecz Rejmanowskiego. Na szczęście pomyłka naszego lewego obrońcy obyła się bez poważnych konsekwencji.
Opisane sytuacje nie świadczą jednak o tym, że zawodnicy Stali rzucili się na czerwono-czarnych od pierwszych minut. Wprost przeciwnie - czekali raczej na ruch ze strony podopiecznych Bogdana Kowalczyka, aby w odpowiednim momencie zaatakować pressingiem i wywalczyć "kulę" na naszej połowie. Z kolei namysłowianie, od początku spotkania, nie mogli poradzić sobie z dobrze ustawioną ekipą z Bielska i często po kilku podaniach między obrońcami zagrywali długie piłki do przodu. Taka taktyka nie przynosiła rezultatu, gdyż rośli defensorzy gości wygrywali większość pojedynków główkowych z niższymi gospodarzami. To wszystko spowodowało, że w pierwszej połowie obserwowaliśmy sporo niedokładności i strat z obu stron.
W 7' bardzo niecelnie z powietrza (z 20 metrów) przymierzył (aktywny od początku) Wawrzyniak. Po chwili, w 10', zastosowany przez bielszczan pressing mógł zakończyć się premierowym trafieniem dla przyjezdnych. Naciskany przez jednego z rywali Janik, wycofując piłkę do Stasiowskiego, trafił w nią nieczysto. Tym samym nasz golkiper musiał ratować się rozpaczliwy wyjściem na przedpole i wybiciem "skóry" przed siebie. Niestety, doświadczony bramkarz w trudnej sytuacji trafił w Rejmanowskiego. Pomocnik BKS-u zwietrzył swoją szansę i natychmiast starał się umieścić piłkę w siatce. Zrobił to jednak na tyle nieudolnie, że Stasiowski nie miał żadnych kłopotów z jego anemicznym strzałem po ziemi. Pierwszy kwadrans spotkania zakończyło nam kolejne nieudane zagranie Maryniaka. Damian zbyt krótko wybił piłkę ze swojego przedpola, z czego skwapliwie skorzystał Wawrzyniak. Jednak jego uderzenie z dystansu w bezpiecznej odległości minęło słupek. W 20' Wawrzyniak zacentrował z kornera, a w zamieszaniu Rejmanowski już z pola karnego huknął wysoko nad bramką.
W pierwszych 20 minutach czerwono-czarnym nie udało się zmusić Zielińskiego do większego wysiłku. Bielska defensywa skutecznie neutralizowała niewielką siłę ofensywną naszej jedenastki. Poważnie gościom zagrozić mogliśmy w 21', kiedy to wyprowadzaliśmy nieźle zapowiadającą się kontrę. W jej kluczowym momencie Boczek, nie widząc innego sposobu na zatrzymanie P.Pabiniaka, sfaulował go, za co otrzymał żółtą kartkę. Ewentualne zagrożenie zostało tym samym zduszone w zarodku. Akcja ponownie przeniosła się pod naszą bramkę w 29', gdy Kocur z pola karnego w niezłej okazji trafił w futbolówkę nieczysto i Stasiowski nie miał problemów ze złapaniem piłki. W 32' na 25-tym metrze przed naszą bramką w nieprzepisowy sposób ("nakładka") zachował się Szpak. Po rozegraniu rzutu wolnego, z pola karnego huknął Baron. Uderzenie własnym ciałem zablokował jednak Bonar, którego siła strzału ścięła z nóg. Nasz pomocnik po chwili wrócił do gry. Następnie, w 36', Rejmanowski z 18 metrów strzałem po ziemi sprawdził Stasiowskiego. Ten jednak spisał się bez zarzutu. Kilkadziesiąt sekund później z narożnika szesnastki (z powietrza) bardzo nieprecyzyjnie kropnął dla odmiany Kocur. Później w szeregi namysłowskiej obrony wkradło się chwilowe zamieszanie, co momentalnie wykorzystali goście. W 40' Wawrzyniak z linii pola karnego precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w naszej bramce. Namysłowianie starali się odpowiedzieć przyjezdnym w końcówce pierwszej połowy. Wówczas dwukrotnie w roli głównej wystąpił P.Pabiniak. W 42' kropnął bardzo niecelnie z dystansu. Z kolei w 45' z rzutu wolnego (podyktowanego za faul na Wilczyńskim) z niezłej pozycji przymierzył w bezpiecznej odległości od bramki. Tym samym schodziliśmy do szatni, przegrywając 0-1.

Po przerwie jako pierwsi bramce przeciwnika zagrozili zawodnicy z Bielska-Białej. Szopa w 47' uderzył groźnie z dystansu po ziemi. Stasiowski z kłopotami złapał jednak piłkę. W 51', po dośrodkowaniu z boku Wawrzyniaka, nad poprzeczką główkował Boczek. Widać było, że bielszczanie zaczęli czuć się na boisku dużo swobodniej, niż miało to miejsce w pierwszych 45 minutach. Zaczęli uzyskiwać optyczną przewagę. To zaś zaczęło się przekładać na większe zagrożenie naszej bramki. Przyznać jednak trzeba, że także bielszczanie nie potrafili sobie stworzyć 100% okazji bramkowej. W 55' z narożnika szesnastki wprost w ręce Stasiowskiego kropnął Szopa. Później, w 60', faulowany na naszej połowie był Czacki, a Kocur z rzutu wolnego huknął w bezpiecznej odległości od słupka. Lepiej Kocurowi poszło w 63', gdy groźnym uderzeniem z dystansu zmusił do sporego wysiłku Stasiowskiego. Ostatecznie Wojtek odbił strzał do boku. Jedną z dwóch najlepszych szans w tym spotkaniu stworzyliśmy sobie w 65'. Wyszliśmy wówczas z groźną kontrą. P.Pabiniak zagrał w tempo do Biczysko, a ten, po początkowych kłopotach z przyjęciem, nieźle uderzył. Zieliński jednak, choć z problemami, złapał piłkę. Szkoda, że w tej sytuacji "Benny" nie zauważył wybiegającego zza jego pleców (na czystą pozycję) Wilczyńskiego. W 71' naszej bramce starali się zagrozić strzałami z okolic szesnastki Wawrzyniak i Szopa, jednak ich próby zostały zablokowane przez namysłowskich obrońców. W 72' kontuzji doznał Janik, którego po chwili na boisku zastąpił Ł.Pabiniak. W 77' nasze szanse na wywalczenie punktu(-ów) zostały ograniczone do minimum. Po zagraniu piłki ręką we własnym polu karnym (przez Bilińskiego), gościom przyznany został rzut karny. Pewnym uderzeniem z "wapna", tuż przy słupku, popisał się Rejmanowski i w tym momencie wynik brzmiał 0-2.
Końcówka spotkania, podobnie jak i cały mecz, nie przyniosła większych emocji. W 81' zbyt lekko na bramkę Zielińskiego uderzył Ciąglewicz (z 17-tu metrów), więc golkiper gości nie miał kłopotów żadnych kłopotów z opanowaniem piłki. Drugą najlepszą szansę namysłowian w tym pojedynku odnotowaliśmy w 83', kiedy to z pola karnego strzelał Biczysko. Tym razem Zieliński z kłopotami sparował próbę poza linię końcową. Z kolei w 90' zza szesnastki nad poprzeczką huknął Wawrzyniak, jeden z głównych autorów zwycięstwa bielszczan w piątkowym spotkaniu. Już w doliczonym czasie gry rozpaczliwą centrę w szesnastkę gości posłał Ł.Pabiniak. Zieliński uprzedził jednak wychodzących do zagrania P.Pabiniaka oraz Biczysko. Po chwili arbiter główny zagwizdał po raz ostatni.

Mimo, że bielszczanie nie wjeżdżali w naszą defensywę jak w masło, przedwczoraj musieliśmy uznać wyższość gości. Główny problem namysłowian tkwił w znikomej sile ofensywnej drużyny. Defensywa z Bielska potwierdziła natomiast walory, z których słynęła w poprzednich trzech sezonach. Zagrała pewnie i strzały w światło bramki Zielińskiego mogliśmy właściwie policzyć na palcach jednej ręki. Nawet przegrywając 0-1, nie byliśmy w stanie rzucić się na bielszczan, bowiem Ci - najzwyczajniej w świecie - nam na to nie pozwolili. Tym samym podopieczni Bogdana Kowalczyka zimę spędzą na ostatnim miejscu w tabeli. Jednak już teraz wpisali się w niechlubną historię naszego klubu, kończąc rundę bez choćby jednego zwycięstwa. Podobny wyczyn nie przydarzył nam się jeszcze nigdy. Mamy jednak nadzieję, że czerwono-czarni nie złożą broni już na półmetku zmagań i wiosną podejmą jeszcze rękawicę w walce o utrzymanie na III-ligowym froncie. [MW]

 
 * KLUB
    O klubie
    Stadion
    Sukcesy
    Historia
 * SENIORZY
    Kadra
    Tabela
    Wyniki
    Statystyka
 * JUNIORZY MŁODSI
 * SKLEP