|
NKS START NAMYSŁÓW - START BOGDANOWICE 1-3 (1-1) 0-1 Lalko 15' głową NKS START: Kuleszka - Zalwert, Kozan [k], Juchniewicz, Maciejewski (74.Maryniak) - Wilczyński, Piwowarczyk, Bonar (62.Janik) - Samborski, Ciąglewicz (84.Biliński), P.Pabiniak. BOGDANOWICE: Bąkowski - Kaliciak, Lalko, Bieniasz, Gużda [k], Sławik (28.Beleć), Balcer (90+2.Łagoda), Krupa, Nielek, Kostka (65.Adamczyk), Jamuła. Sędziowali: Damian Picz (jako główny) oraz Dariusz Wardak i Marcin Kochanek (wszyscy KS Opole). Żółte kartki: Wilczyński (8.), Ciąglewicz (53.), Janik (66.) - Kaliciak (35.), Krupa (57.). Widzów: 150. Mecz trwał: 95 minut (46+49). Sobotnie spotkanie w Namysłowie miało dać odpowiedź, w którym aktualnie miejscu znajduje się namysłowski Start. Po bardzo słabym początku w III lidze (1 punkt w 4 meczach) czerwono-czarnym przyszło zmierzyć się z "Bogdanką", a więc rywalem spod czeskiej granicy, który też nie wystartował najlepiej. Przed meczem kibice obu zespołów doskonale zatem wiedzieli, jak ważny czeka ich pojedynek. Zwycięstwo jednej z ekip pozwalało bowiem złapać głębszy oddech, z kolei przegrany może na dłużej zakotwiczyć "pod kreską". Zwycięstwo przypadło Startowi, ale temu z Bogdanowic. Goście wygrali w Namysłowie 3-1, a ich bohaterem został defensor Arkadiusz Lalko, który ustrzelił ha-tricka. Trudno dziwić się namysłowskim fanom, że obiekt przy Pułaskiego 5 opuszczali mocno rozczarowani. Nie tak to miało wyglądać, a jednak znów zostaliśmy bez punktów... Tuż po pierwszym gwizdku arbitra obie jedenastki ostrożnie badały swoje możliwości. Już po kilku minutach dało się zauważyć, jaką taktykę zdecydowali się obrać goście. Bogdanowiczanie zagrali nieco cofnięci, zagęszczając środkową strefę boiska. W ten sposób zmuszali do ataków czerwono-czarnych, licząc, że uda im się skutecznie skontrować nasz zespół. W pierwszym kwadransie nielicznie zgromadzeni kibice nie oglądali jednak ciekawych sytuacji. Owszem, podopieczni Bogdana Kowalczyka prowadzili grę, jednak niewiele z tego wynikało. Ciekawie zrobiło się w 14', gdy Samborski na prawej flance otrzymał dobre, crossowe podanie od Juchniewicza. Rafał umiejętnie zabrał się z futbolówką w pole karne, gdzie mógł dogrywać wzdłuż linii do Ciąglewicza. Zdecydował się jednak wycofać "skórę" przed szesnastkę do nadbiegającego Bonara. Łukasz momentalnie uderzył, ale Bąkowski nie miał żadnych kłopotów z zatrzymaniem piłki. Niestety, kilkadziesiąt sekund później przegrywaliśmy 0-1. Pierwszy aut z prawej strony boiska (na wysokości pola karnego) daleko wyrzucił Kaliciak. Kuleszka zbyt mocno rozpędził się w jej kierunku, w efekcie minął się z nią, a osamotniony na długim słupku Lalko głową skierował "kulę" do siatki. Irytacja trenera NKS-u była tym większa, że w tygodniu poprzedzającym spotkanie zespół pracował podczas treningów m.in. nad tym elementem gry. Nasze oczekiwania potwierdzały pierwsze minuty po przerwie, gdy gracze NKS-u dosyć zdecydowanie zaatakowali przedpole "Bogdanki". Chłopcy chcieli możliwie szybko wyjść na prowadzenie i przed taką szansą stanęli już w 48'. Dobrą akcję przeprowadziliśmy prawym sektorem boiska, gdy Ciąglewicz zagraniem ze środka pola uruchomił Samborskiego. Rafał w ostatniej chwili "złapał" futbolówkę wślizgiem przed linią końcową i ta chwilę później trafiła do Bonara, który z niewielkiej odległości (stał 3 metry od znajdującego się na krótkim słupku golkipera) zdecydował się na strzał. Niestety, jeden z ofiarnie wracających defensorów gości zdołał wystawić nogę i zablokował próbę "Boniego". Szkoda tej okazji tym bardziej, że gdyby Łukasz zdecydował się zagrać do osamotnionego przed bramką P.Pabiniaka, to ten miałby przed sobą pustą bramkę. Co gorsza, w 52' nasi chłopcy "nadziali się" na zabójczą kontrę Bogdanowic. Rywale szybko przemieścili się pod naszą bramkę, gdzie w finalnym momencie jeden z pomocników zagrał piłkę między namysłowskich stoperów do Lalko. Widząc wychodzącego z bramki Kuleszkę, autor pierwszego trafienia sprytnie podciął nam nim futbolówkę i ta spokojnie poszybowała do siatki. Goście mieli więc po raz drugi powody do dużej radości. Czerwono-czarni przegrali jedno z bardziej istotnych spotkań rundy jesiennej. Było ono o tyle ważne, gdyż ulegliśmy rywalowi, który podobnie jak my, w tym sezonie skupi się pewnie na walce o utrzymanie. Pierwsze 45 minut oraz początek drugiej połowy, to okres gry NKS-u, który dawał nadzieję na korzystny wynik. Jednak po starcie drugiego gola zespół stracił wiarę w osiągnięcie dobrego rezultatu i w efekcie oddał pole gry przeciwnikowi. Opisana postawa w dużym stopniu zaważyła na końcowym rozstrzygnięciu, z którego cieszyli się tylko goście. Oglądając ostatnie 30 minut w wykonaniu naszych ulubieńców, trudno cokolwiek optymistycznego napisać. Kibic ma jednak to do siebie, że wierzy w swój zespół wbrew otaczającej go rzeczywistości. Dlatego choć jesteśmy sobotnią porażką mocno rozgoryczeni, wierzymy, że w następny weekend Start Namysłów podniesie się z kolan i z Częstochowy (tym razem udamy się na mecz z Victorią) wrócimy z wynikiem dającym nadzieję na lepszą przyszłość. [G, KK]
|
|||
* KLUB
|
|||
|---|---|---|---|
* SENIORZY |
|||