* AKTUALNOŚCI
 


Namysłów, dn. 20.08.2011 r. (sobota) - godz. 17:00
2. kolejka III ligi śląsko-opolskiej (klasa rozgrywkowa nr 4)

NKS START NAMYSŁÓW - ROZWÓJ KATOWICE 0-4 (0-1)

0-1 Rucki 18'
0-2 Lis 60' rzut wolny
0-3 Tora 72'
0-4 Tora 90+1'

NKS START: Kuleszka - Ł.Pabiniak, Kozan [k], Maciejewski, Kamil Błach (74.Kubaczyński) - Szpak (38.Ciąglewicz), Juchniewicz, Wilczyński, M.Raszewski (70.Maryniak), Bonar - P.Pabiniak (79.Zalwert).
Rezerwowi: Stasiowski, Biliński, Piwowarczyk.
Trener: Bogdan KOWALCZYK.
Stroje: czerwone (z czarnymi wypustkami).

ROZWÓJ: Widawski - Mielnik, Lis [k], Gałecki, Winiarczyk, Nowak (84.Sadowski), Gacki, Stranc (70.Świerczyński), Rucki (80.Wolny), Tora, Gielza (76.Żak).
Rezerwowi: Pietrek, Wawrzyńczok, Paszek.
Trener: Mirosław SMYŁA.
Stroje: białe.

Sędziowali: Wojciech Białowąs (jako główny) oraz Dariusz Wardak i Marcin Bazan (wszyscy KS Opole).

Żółte kartki: Maciejewski (59.) - Świerczyński (83.).

Zespół Startu Namysłów kończył mecz w 10-ciu, po tym jak w 82' z powodu kontuzji boisko opuścił Kubaczyński.

Widzów: 200.

Mecz trwał: 96 minut (47+49).

Po bezbramkowej inauguracji rozgrywek z Polonią Łaziska Górne, w Namysłowie z umiarkowanym optymizmem oczekiwano kolejnego starcia z przedstawicielem śląskiego futbolu. Rozwój Katowice (z tą właśnie ekipą mierzyliśmy się w sobotę), mimo tego, że na mecie ostatnich rozgrywek zajął niższe miejsce niż rywale z Łazisk Górnych (8. pozycja katowiczan wobec 6-tej Polonii), wydawał się być trudniejszą przeszkodą. Pozycja Rozwoju na koniec ubiegłego sezonu nie oddawała bowiem rzeczywistego potencjału tej ekipy. Dodatkowo w lecie klub z ul. Zgody został poważnie wzmocniony ogranymi w III lidze zawodnikami (Gielza, Rucki, Winiarczyk, Sadowski). To tylko potwierdzało, jak trudna przeprawa czekała podopiecznych Bogdana Kowalczyka.

Przebieg spotkania pokazał, że nie pomyliśmy się w naszych przedmeczowych przypuszczeniach. Już w 1' prawą stroną urwał się Tora, posyłając niebezpieczne zagranie w namysłowską szesnastkę. Na szczęście lecącej wzdłuż bramki piłki nie przeciął żaden z jego kolegów i "skóra" wyszła poza linię końcową. Po chwili, w 7', po raz pierwszy z niezłej strony pokazał się Rucki, gdy zza pola karnego kropnął niewiele obok słupka. W 11' dobrze do akcji ofensywnej podłączył się Mielnik (prawy defensor Rozwoju), który znalazł się z piłką w naszej szesnastce. Tam został jednak zablokowany. 13' przyniosła niecelne uderzenie z 16 metrów Ruckiego (podawał Stranc). W 18' faworyzowani goście dopięli swego. Maciejewski nie zdołał tuż przed naszym polem karnym skutecznie przeciąć podania Nowaka, w efekcie czego przed szansą stanął Rucki. Nowy nabytek katowiczan tym razem nie pomylił się i precyzyjnym strzałem tuż przy słupku umieścił piłkę w siatce.
Strata bramki przez Start nie odmieniła obrazu gry. Nadal stroną dominującą byli przyjezdni. W 21' Tora po raz pierwszy pokazał, że wśród jego mocnych stron jest również umiejętność dalekiego wyrzucania piłki z autu. Tym razem wyekspediował futbolówkę tuż przed naszą "świątynię", gdzie minął się z nią Kuleszka. Piłka trafiła jeszcze do Lisa, lecz ten nie zdołał głową trafić do opuszczonej przez naszego golkipera bramki. Uderzeniami z dystansu nie przestawał nas też nękać Rucki. Jego próba w 24', po podaniu Nowaka, okazała się jednak nieprecyzyjna. Następnie, w 26', Mielnik z linii końcowej zagrał przed bramkę do Stranca, którego strzał został zablokowany.
W 33' bardzo niecelnie z dystansu przymierzył Tora. Pięć minut później okazało się, że na boisko nie wróci już Szpak, który chwilę wcześniej doznał urazu mięśnia. Zastąpił go Ciąglewicz. Przyjezdni, nie zważając na problemy namysłowian, nadal stwarzali zagrożenie pod naszą bramką. W 41' Stranc dośrodkował w pole karne, a Kuleszka zdążył ubiec wyskakującego do zagrania Gałeckiego i wypiąstkował piłkę poza szesnastkę. W ostatniej minucie pierwszej połowy na próbę sytuacyjnego lobu zdecydował się Stranc. "Kula" przeleciała jednak obok bramki. Niewiele zabrakło, a na przerwę schodzilibyśmy przy remisie 1- 1. M.Raszewski świetnie zacentrował z boku boiska w szesnastkę. Tam spod opieki obrońców uwolnił się P.Pabiniak i głową z 5-ciu metrów uderzył na bramkę. Widawski, z dużymi kłopotami, zdołał jednak zażegnać niebezpieczeństwo.

START NAMYSŁÓW
STATYSTYKA
ROZWÓJ KATOWICE
2
STRZAŁY CELNE
10
1
STRZAŁY NIECELNE
6
4
KORNERY
6
1
SPALONE
1
9
FAULE
4
1
ŻÓŁTE KARTKI
1
0
CZERWONE KARTKI
0

Drugie 45 minut wyglądało podobnie jak pierwsza część spotkania. Przeważał Rozwój, a czerwono-czarni, głęboko cofnięci, starali się znaleźć okazję do kontrataku. W 47' już z pola karnego nieczysto z woleja uderzył Rucki. Kuleszka nie miał jednak problemów ze złapaniem "skóry". Z kolei 60 sekund później Stranc z kilkunastu metrów posłał futbolówkę obok słupka. W 53', po centrze z boku boiska, Gielza uderzeniem głową trafił w słupek. Namysłowianie odpowiedzieli natomiast dobrym uderzeniem z dystansu Wilczyńskiego, po którym futbolówka o kilkadziesiąt centymetrów minęła słupek. W 59' Maciejewski dwukrotnie faulował przeciwników przed własnym polem karnym. Za pierwszym razem arbiter zastosował przywilej korzyści. W drugim przypadku musiał już przerwać grę i ukarać naszego defensora żółtym kartonikiem. Do rzutu wolnego podszedł Lis i technicznym uderzeniem znalazł drogę do siatki. Zdecydowanie więcej mógł w tej sytuacji zrobić Kuleszka, który nawet nie starał się interweniować (błąd w ustawieniu?), choć futbolówka leciała obok W 65' z boku boiska na bramkę przymierzył Rucki. Tym razem "Dudek" był już na posterunku.
W 69' stworzyliśmy sobie najlepszą okazję w drugiej części gry. Młody Ciąglewicz niespodziewanie ograł Gałeckiego i z szesnastki uderzył w tzw. "krótki" róg. Widawski sparował jednak próbę napastnika Startu na korner. W 72' było już 0-3. Winiarczyk posłał kąśliwą centrę z rzutu rożnego. W ogromnym zamieszaniu tuż przed naszą bramką piłkę musnął Tora. To wystarczyło, żeby Kuleszka musiał po raz trzeci sięgać tego popołudnia do siatki. Na kwadrans przed końcem z 25 metrów ładnie uderzył też Nowak. Kuleszka złapał jego strzał.
W 82' boisko z urazem opuścił Kubaczyński. Wcześniej wykorzystaliśmy limit zmian, dlatego też spotkanie kończyliśmy w 10-tkę. Katowiczanie postanowili wykorzystać grę w przewadze i w końcówce spotkania jeszcze kilkukrotnie zagrozili namysłowskiej bramce. W 85' Świerczyński w dobrej okazji nieczysto trafił w piłkę i szansa spełzła na niczym. Potem, w 87', znów Winiarczyk popisał się znakomitym dośrodkowaniem z kornera, a Kuleszka ratował się piąstkowaniem. Ostatecznie sytuację wyjaśnił Kozan wybiciem piłki głową poza linię końcową. W 89' z dystansu wprost w "Dudka" kropnął Sadowski. A już w doliczonym czasie gry goście przypieczętowali swój bezdyskusyjny sukces zdobyciem czwartej bramki. Wolny podał do Żaka, a ten zagrał wzdłuż namysłowskiej bramki. Tuż przed nią do piłki doszedł Tora, który skutecznym wślizgiem sfinalizował akcję.

Sobotnia porażka przerwała naszą, trwającą 146 dni, passę ligowych meczów u siebie bez porażki. Tego popołudnia nie podlegało jednak dyskusji, który zespół był lepszy. Katowiczanie, nie forsując nadzwyczaj szybkiego tempa, dokładniej i swobodniej operowali piłką. Goście spokojnie też wyprowadzali kolejne ciosy, choć nie stwarzali sobie zbyt wielu stuprocentowych okazji. Zresztą jedynie czwarta bramka padła po naprawdę składnej akcji. Wcześniej traciliśmy gole po, kolejno: strzale z dystansu, rzucie wolnym i kornerze. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że dwie najklarowniejsze okazje stworzone w tym spotkaniu przypadły w udziale... namysłowianom. Jednak ani główka P.Pabiniaka z pierwszej połowy, ani uderzenie Ciąglewicza w sytuacji sam na sam z golkiperem w drugiej części gry nie znalazły drogi do siatki. Rozwój pokazał, że nie potrzeba mieć tuzina stuprocentowych okazji, żeby zdobyć cztery bramki. Do siatki można również trafiać w inny sposób. Najważniejsze, żeby właśnie... trafiać. A to w sobotę było domeną gości z Katowic.
Czerwono-czarni po raz pierwszy w obecnym sezonie zderzyli się z bolesną rzeczywistością. Bardzo dobry opolski IV-ligowiec (do czerwca), nie miał nic do powiedzenia w starciu z czołowym zespołem III ligi śląsko-opolskiej. To najlepiej pokazuje, jaki dystans w chwili obecnej dzieli te dwie klasy rozgrywkowe. Na szczęście nie wszystkie zespoły w tej lidze grają tak dobrze w piłkę jak Rozwój, więc nie ma co po jednej porażce zwieszać głów. My po prostu gramy o zupełnie inne cele niż nasi sobotni goście. Patrząc na swobodę i piłkarskie umiejętności, już dziś możemy powiedzieć, że to jeden z żelaznych kandydatów w walce o II-ligowy awans. [MW]

 
 * KLUB
    O klubie
    Stadion
    Sukcesy
    Historia
 * SENIORZY
    Kadra
    Tabela
    Wyniki
    Statystyka
 * JUNIORZY MŁODSI
 * SKLEP