* AKTUALNOŚCI
 


Namysłów, dn. 27.07.2011 r. (środa) - godz. 18:00
mecz sparingowy nr 3

NKS START NAMYSŁÓW - MOTOBI BYSTRZYCA KĄTY WROCŁAWSKIE 2-1 (2-1)

0-1 Kowalski 4' rzut karny
1-1 Ł.Pabiniak 26' głową (asysta Szpak)
2-1 Kamil Błach 44'

NKS START: Kosut (46.Kuleszka) - Ł.Pabiniak (46.Kozan), Kubaczyński (72.Ł.Pabiniak), Żołnowski, Maciejewski (72.Kamil Błach), Szpak, Juchniewicz (46.Biliński), Wilczyński (61.Domalewski), Maryniak (61.Bojarzyński), Kamil Błach (46.Raszewski), P.Pabiniak (58.Zalwert).
Rezerwowi: -.
Trener: Bogdan KOWALCZYK.

MOTOBI: Skierczyński (46.Chwastek) - Kotwicki, Jawny (46.Trosiewicz), Parada, Mierzwa (57.Jarosz), Kowalski (82.Pawlak), Dudzic (57.Pałys), Rokicki (46.Bagiński), Nazar (81.Nowak), Janusz (46.Nuckowski), Celuch.
Rezerwowi: -.
Trener: Marcin FOLTYN.

Sędziowali: Jacek Tokarski (jako główny) oraz Tomasz Sławenta i Aleksander Ostrysz (wszyscy KS Kluczbork).

Widzów: 35.

Mecz trwał: 91 minut (46+45).

Spotkanie, które początkowo zaplanowano w Kup, ze względu na renowację tamtejszej murawy w ostatniej chwili przeniesiono do Namysłowa. Po raz pierwszy przeciwnikiem czerwono-czarnych w letnim okresie przygotowawczym był III-ligowiec. Konkretnie reprezentant rozgrywek dolnośląsko-lubuskich, Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie. Co ciekawe, w barwach rywali mieliśmy okazję ujrzeć Piotra Jawnego, jednego z czołowych graczy namysłowskiego Startu z okresu jego gry w III oraz II lidze polskiej. Dodajmy, że popularny w Namysłowie "Pippen" zagrał pierwsze 45 minut, po czym zmienił go Trosiewicz.

Mecz rozpoczął się bardzo obiecująco dla NKS-u. Już w pierwszej minucie sam na sam z golkiperem Motobi znalazł się Damian Maryniak, jednak w decydującej momencie pogubił się i szansa na gola przepadła. Za chwilę mieliśmy kliniczny przypadek piłkarskiego powiedzenia o mszczeniu się niewykorzystanych sytuacji. Niestety, straciliśmy gola w "namysłowskim stylu", tzn. po klasycznym prezencie dla rywala. Świętym Mikołajem okazał się Rafał Żołnowski, który na własnej połowie "złamał się" w nogach. Momentalnie wykorzystał to zawodnik z Kątów, który odebrał mu piłkę i pociągnął z nią w szesnastkę Startu. Maciejewski, nie widząc innej możliwości, faulował rywala już w obrębie pola karnego, więc arbiter słusznie wskazał na "wapno". Z 11-tu metrów pewnie do siatki uderzył Ireneusz Kowalski, znany ligowy wyjadacz, mający na koncie ponad 170 występów na boiskach ekstraklasy.
Krzepiący był fakt, że czerwono-czarni utratą gola wcale się nie podłamali. Z determinacją i polotem zaatakowali gości, dążąc do szybkiego wyrównania strat. Przewaga namysłowian rosła z każdą minutą, a jej konsekwencją był właśnie gol wyrównujący. Zdobył go głową Łukasz Pabiniak (w 26'), wykorzystując precyzyjne dośrodkowanie Szpaka z rzutu rożnego.
Po tej bramce nic się w grze podopiecznych Bogdana Kowalczyka nie zmieniło. Namysłowianie dążyli do strzelenia kolejnych bramek, konstruując ciekawe akcje. Determinacja chłopców była na tyle duża, że na przerwę zeszli już przy swoim prowadzeniu. W 44' trafienie 2-1 zaliczył obiecujący Kamil Błach. Młody piłkarz NKS-u wykorzystał niezdecydowanie obrońców, przepchnął się między nimi, po czym strzałem "po długim rogu" ulokował futbolówkę w siatce bramki strzeżonej przez Skierczyńskiego.

Druga połowa zaczęła się od zdecydowanych ataków... a jakże, namysłowskiego Startu. Nasi chłopcy co i rusz nękali przeciwników, jednak tym razem gościom dopisało szczęście. Znakomite okazje do podwyższenia wyniku mieli Patryk Pabiniak, Mariusz Raszewski oraz Damian Maryniak, jednak w żadnej z nich (a były to sytuacje z gatunku "1 na 1") piłka nie znalazła drogi do siatki.
Generalnie Startowcy nadal prowadzili grę, mając mecz pod pełną kontrolą. A to już powód do dużego zadowolenia. Poza tym cieszył fakt, że spotkanie rozgrywane było w dużym tempie, i to zarówno przez I zespół, jak i zmienników, których trener Kowalczyk wprowadził po około godzinie gry. Kluczem do sukcesu Startu w największym stopniu była determinacja w grze, dzięki której sporymi fragmentami potrafiliśmy stłamsić graczy Motobi, często odbierając im piłki po wymuszonych (przez naszych zawodników na rywalu) błędach.

Po zmianie stron kibice w Namysłowie bramek nie oglądali i spotkanie ostatecznie zakończyło się wygraną Startu 2-1. Cieszy kolejna wygrana podczas okresu przygotowawczego, tym bardziej, że była ona całkowicie zasłużona. Nie można jednak popadać w samozachwyt, gdyż chłopcy nadal muszą poprawić kilka elementów w grze, zwłaszcza przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Stracony gol był tego najlepszym przykładem, stracony po mega-prezencie dla gości. Jeśli zespół wyeliminuje ów mankament, to do występów w III lidze śląsko-opolskiej będziemy mogli przystąpić z uzasadnionymi nadziejami na korzystny wynik. [G]

 
 * KLUB
    O klubie
    Stadion
    Sukcesy
    Historia
 * SENIORZY
    Kadra
    Tabela
    Wyniki
    Statystyka
 * JUNIORZY MŁODSI
 * SKLEP